niedziela, 20 maja 2012

ROZDZIAŁ 1

Królu mój, Panie mój : Głębia Lochów.
 Część Druga.

Po raz pierwszy od mojego przedwczesnego porodu, gdzieś głęboko czułem obawę zła pełzającą w mojej duszy. Myślałem długo o jego przyjściu. Strach, że to umieszczone we mnie, strach przed utratą czegoś co jest moim dziedzictwem honorowym. Po raz pierwszy w moim życiu straciłem prawo wyboru. Straciłem moją wolność, a moja wolna wola leżała gdzieś zgwałcona i przykuta.

Głęboko we mnie gotuje się gniew. Mam własne uzasadnienie króla - cel bez pociechy. Wołałem do ciemności. Moja dusza bolała : Dlaczego.? Dlaczego.? Co ja kiedykolwiek zrobiłem, służyłem i kochałem, panie.? Moja jedyna odpowiedź przyszła jako tajemnicze echo gdzieś daleko.

Widziałem skazanie, obrazy z bankietu i okrutny królewski atak. Opuchnięte oczy widziały teraz bardziej wyraźne kształty, przedmioty, komórkę. A potem dźwięki, ale nie jako dalekie krzyki stonowane spoza ciemności, która dała mi towarzystwo w przeszłości horroru. Zostały zarysowania i kraty... ale skąd... zostały one, nadchodzą po mnie... przesłuchać... może torturować.? Nie, nie słyszałem dźwięku skóry na kamieniu, ani ludzkich śladów. Wiedziałem... pochodzi ona z paznokci małych stworzeń - od robactwa. Tysiące małych, szczurzych pazurów znaczyło podłogę... moje nogi... gryzły resztki mojego ubrania ze skóry.! Widziałem je niewyraźnie, ale widziałem i czułem.! Och, tak słyszałem je wyraźnie.!


Krzyczałem rozpaczliwie i wymachiwałem nogami i jednym wolnym ramieniem. 
Siedziałem prawie bezradny... zimno. 
Kamień. W niezliczonej liczbie szczury biegały ku nicości w odległej ścianie. Moje oczy po ciężkim wysiłku, widziałem zarys... coś w rodzaju groty, mały otwór, po prostu wystarczająco duże dla mężczyzny średniego wzrostu do przejścia bez przeszkód. Brudne istoty poruszały się w ciemności. Groty pokazane w obliczu kamienia naturalnego. Mój wzrok nie mógł przebić się poza ściany. 

Myślałem... próbowałem sobie wyobrazić. Był to straszny koszmar, który wyciągał podświadomie moje lęki.? Byłem bez życia.? No, nawet w półmroku snów trzymałem się życia. Gdzie było to piekielne miejsce.? Mogłem być w zamku... loch króla, może, głęboko w czeluściach jego dworu.? I ten okropny strach z obawy, że prawo mojego wyboru rosło. Och, moja dusza.! Płakałem, biłem pięściami kamienne ściany, na których "odpoczywałem".

Nigdy mnie tam nie było wcześniej, w głębi luku zamkowym, ale wiedziałem, że  starożytni wznieśli główną ścianę tej potężnej twierdzy przylegającej do podłoża głównej ściany tego potężnego muru przylegającym do podstawy gigantycznej przepaści znany jako Cliff Norbert . Myślałem, że to mało prawdopodobne, mogłem zostać przeniesiony do innego lokalu kamiennego podczas mojej nieświadomości. I stwierdzić następnie, że dedukcyjnie grota musi być naturalną grotą głęboko pod zamkiem Moriah, ale jak głęboko i gdzie to doprowadziło, ośmieliłem się nie zgadywać.
 
Wkrótce, odpychający zapach przedostał się od czerni do groty, zaczęła mdlić głowę i żołądek. To był najbardziej odrażający zapach, jaki kiedykolwiek czułem. I odpychałem go w kółko, ale nic nie pomogło. Mogłem zobaczyć i usłyszeć nienawiść szczurów, powracające z ich paskudnych czarnych oczu i ich upiornych zarysowaniach. I krzyczałem! I machałem! Szukałem kawałków kamieni z lochu na podłodze do rzucania w potworne stworzenia, ale to był ich legowiska. Traktują mnie teraz jak intruza na ich terytorium, moje najlepsze wysiłki mające na celu pozbyć się ich,zabrakło, bo wrócił do woli i tak odważny, gdy postawiłem je na bezpośrednie zagrożenia. Nie mogłem sobie wyobrazić, jakie źródło żywności może utrzymać ich populację w głębi ciemnej jaskini. . . To była prawda, a nie pożądane w jakikolwiek sposób do poznania ich.

Przez wiele godzin, wydawało się, walczyłem szczury i smród z groty i niepewność mojej śmierci i obrzęk mrok rosnące wewnątrz mnie. Kiedyś rozejm, więc wydawało się, że został sporządzony z moich pełnych robactwa przyjaciół, ciemne istoty daleko, sporadycznie spoglądające z pyska i oczu szklanych od czerni w słabo oświetlonym pokoju lochu. Znowu ogarnęła mnie samotność. 

Czas niepewności wydłużony, smrodem, szczurami, ciemnością, a moje bolesne postawy wszystkich zwalczania moich zmysłów, stało się jasne, że kolejnego przeciwnika będę musiał angażować, a to jedno byłoby najgorsze. Gdy krzyki zatrzymanych i szczurów opadły, kiedy moje bóle gotowana na tolerancji i fale smrodu uspokoił na krótki okres czasu, zdradziecka cisza wkroczyła. Jak toksyczny Mizmat, że szybko wypełnił każdy zakątek w lochu, to unosił się wśród moich oczu,  pomieszanie i zimna i wzmacniał strach. Jest żonaty z ciemnością,  ich straszne małżeństwo, walka o moim umyśle zaczęła się od zapalczywości: Byłem bez wyboru, byłem bez wolności, a  straciłem w jednej chwili wszystko, co kochałem. Byłem absolutnie sam.

niedziela, 22 kwietnia 2012

Rozdział 1.

Królu mój, Panie mój : Głębia Lochów.

Ból w barku i nadgarstku. Szalałem. I stałem się tak jak nigdy świadomy, mój umysł wyłonił się z mroku nieświadomości. Nie wiedziałem gdzie jestem, szybkość moich zmysłów przyszła powoli. Walczyłem na myśli. Z czasem odkryłem, że moja lewa ręka gdzieś bezwładnie leżała. Przeniosłem palce. Słuchałem z intensywnością, nic nie widziałem. Dotykałem delikatnie mojej twarzy, ręka trzęsła mi się z powodu piękżcego bólu. Moja zakrwawiona skóra na zranionym policzku.

Cóż więc się ze mną stało.? Zebrałem swoją wrażliwość podczas gdy moja świadomość powracała tak wolno, jak nadchodzący świt... To byli królewscy strażnicy... wydajność wśród gości bankietowych.

"Twoje przeklęte piosenki, Aithen". Królewski głos echem w mojej głowie tuż przed poleceniem, że powinienem zostać zatrzymany. Strażnicy podjęli się tego zadania, wykręcając mi ramiona za plecami i tłukąc mnie w kolana. Uderzył mnie ze złośliwości, gdyż chciał odciągnąć mnie od króla. Szydziłem, drwiłem, a potem... wszytko stało się czarne.

 Pamiętam jak obudziłem się z zawsze obecnym ciężarem na sercu. Nigdy nie byłem nielojalny wobec króla, już pierwszego dnia nadał mi swoje zaufanie. Był moim Panem.! Więcej niż sześć lat minęło odkąd zostałem przydzielony do służby potężnego króla Morisa. Służyłem wiernie, zawsze z otwartością. Prawdziwość przesiąknięta mną, a pan z mądrością akceptował prawdę, nawet wtedy kiedy mój głos nie był brany pod uwagę. Jednak w wątpliwościach nigdy nie okazywał gniewu, który ukarałby mnie w ten sposób. Jakie były powody.? Nie mogłem znaleźć żadnej odpowiedzi.

Z tej świadomości wzrastam, stałem się bardziej wrażliwy na bóle. Moja głowa, gdzie gniewne pięści uderzyły, wnętrze jej boli przy każdym wysiłku, chciałem uciec, odejść, ale ból zdrady leżał ciężko wypełniając moje serce, więc dużo gorzej niż moja posiniaczona i pokaleczona skóra.

Zrobiłem próbę otworzenia oczu. Nie mogłem tego zrobić, bo miałem spuchniętą twarz. Moja prawa ręka wisiała przykuta nad moją głową tworząc rozdzierający ból, jedno ramie rozciągnęły kajdany, drugie leży luźno na drugiej stronie. Podłoga i ściana wysyłały zimne dreszcze po moim ciele. Czułem mdłości z moich własnych płynów ustrojowych, smród wisiał gęsto. Z rany w górnej części mojej kości policzkowej zasuszona krew zlepiła mi twarz. Wykręcałem się, wiłem. Rozpaczliwie szarpałem łańcuchy próbując złagodzić moje bóle. Wreszcie leżałem nieruchomo, a potem... nicość.

W zmierzchu świadomości moje myśli wkradały się powoli, boleśnie. Po pierwsze przyszło zimno w moich nogach przypiętych do muru. Nieustannie miałem dreszcze. Myślałem o czasie. Ile minęło.? Gdyby to była chwila, godzina, być może dzień.? Nic, tylko czerń i łagodne uczucie życia jako mojego jedynego mienia. W moim niejasnym odrętwieniu słyszałem stonowane krzyki męki jakby piekło leżało tuż poza zasięgiem mojej ciemności. Podzielając rezonans głosów kobiet, mężczyzn i dzieci krzyczących, stają się jedynym kanałem na świecie, a wkrótce i on mnie zostawił.

Oczy otwarte przez szczeliny, twarz nadal spuchnięta. Nic nie widziałem, czułem dużo, zastanawiałem się czy ja naprawdę czułem czy tylko to sobie wyobrażałem. Moje bolące policzki i czoło. Odkryłem prawdę, wiedziałem, ale nie mogłem nic zobaczyć. Widziałem słabe czarne sylwetki przed twarzą i znalazłem rękę powyżej w misternym świetle. Poza tym otoczyła mnie ciemność.

Bardziej świadomy, pomyślałem bardziej obrazowo. Królu tak Królu, Panie Mój oskarżyłeś mnie o nikczemne czyny zdrady, niepowodzenia w mojej komisji... Zabrał mój honor. Przeklinał mnie, szydził ze mnie i bluźnił z mojego pochodzenia. Mimo to w ciężkich wspomnieniach z tej strasznej nocy pamiętam czerwone dywany, salę, gości i wiszące czerwone draperie, radość króla,  gdy posłaniec dostarczył zwój. Wkrótce jego gniew skierowany do mnie - wiernego i pokornego sługi. Pamiętam twarz i głos Króla, krzyknął słowa, które rozerwały moją duszę. Spojrzał na mnie nie-tak, największą obelgą, w ozach widziałem głębie dobroci, a teraz nie ma nawet tyle dla mnie.

Gdybym został fałszywie oskarżony.? Z pewnością. . .  Chęci karania mnie przez Króla i Jego słowa są dla mnie straszne... i Jego dwór.? Tak, tak było. Och, zbeształ by mnie wiele razy, ale nigdy z witriolu wygłoszonego w tym dniu. Dlaczego mój Panie oskarżasz mnie o takie haniebne czyny.? A t jeśli jego zarzuty były prawdziwe, chętnie by mnie uśmiercił. Ale jeśli nie będzie tu żadnej rady.? Ja sam, nigdy nie byłem wierny, lojalny, nawet do królowej. Dlaczego tyle osób było za.? Był to przymus czy też było to poważne naruszenie lojalności.? Jeśli tak będzie, to którego następnie będą uważać za zdrajce.? Nie mogłem nawet zgadnąć.! Być może Król był opętany przez ducha demonicznego lub tego w którym były ręce mojego Pana. Ale jeśli tak ma być, to po co piszę.? I wzdrygnąłem się na takie myśli.

piątek, 13 kwietnia 2012

POCZĄTEK.

Około Średniowiecza.

       Jokerr znowu sam napisał te światy.


Kamienne ściany, łańcuchy wiszące, zimne i wytrwałe podłogi.

Grube wspomnienia niczym ulewne, szalejące powodzie przytłaczają mnie. Musiałbym wiedzieć, ale tym razem wiem, tak bardzo zdaje sobie z mojego uwięzienia. Powody te wkrótce odkryjesz, ale w pierwszej niewoli jedno trzyma mnie królewskiego gniewu, nic nie wiedziałem, nie powoduję żadnych odpowiedzi, żadnych uzasadnień. I właśnie tam leżały początki ciemnej i złowieszczej złości we mnie.

Bałem się śmierci, to na marne, ale teraz śmierć jest pewna. To wiem, tu w mojej jaskini dźwięki przychodzą do mnie z góry. Tłumy śpiewają w zgodzie, wypełniając te mniejsze komory z naciskiem rytmami. Śmierć na odstępcy.! Zabijcie go.! Zabijcie go.! Ukrzyżuj go na szynie.! Powiesić go.! I poćwiartować.! Mówią i wiem, że rozmowy są dla mnie fatalne, wydaje się, że szalony strach przed starzeniem się. Utrata wolności jest ponownym przyjściem i tym razem zdecydowanym. Mimo to dla Jhemani być człowiekiem bez wolności to śmiertelna kara.

Wracając do tego czasu przed :
pamiętam wiszące w murach łańcuchy, wysłuchiwanie straszliwych krzyków tryskających terrorem jak krew z murów zamkowych... Krzyki były nie dla mnie, ale krzyki bóli, o bólu, że tylko śmierć może wyleczyć.

Gdy przyszło ciemne i ponure milczenie - gęsta cisza, jakiej nigdy w życiu nie doświadczyłem - objęła mnie ona tak jakby zimny kubeł zamieszania i pogardy był wylany na moją twarz jakby odpady, z których płatki smutku wkrótce opadną i z trudem zaakceptują moją rzeczywistość, moje krzywdy. Ale zawsze obecny, dlaczego nie mógłby być zadowolony.? Przypiął mnie do muru i zacząłem tracić poczucie proporcji.

Tym razem krzyki, nie terroru tak jak poprzednio, ale z wściekłości i wszystkie pochodzą nie tylko z góry, ale także z głębi mnie. Pochodzą one niezwykle jasno, a ja jestem całkowicie świadom, że nie ustąpi wola dopóki nie zawisnę na szubienicy bez życia. Tutaj w tym miejscu ja piszę swoją historię - testament. Ja Jokerr. Nawet w mojej męce strażnicy więzienni dostarczali mi pergaminy. Nie wiem dlaczego, ale tak jest, dlatego te słowa piszę jako ostateczne wezwanie do Jhemani, w nadziei, że moja spuścizna w odpowiednim czasie spocznie w odpowiednich rękach. Jeśli nie to historia mojego istnienia i mojej rzeczywistości jest stracona na zawsze. Więcej niż w mojej kronice jest samo zapisane tutaj. Słowa z samego ofiarodawcy, przemówił do mnie dawno temu, kiedy byłem dzieckiem.


____________________________________________________________
I oto jest tak jakby prolog, ale nie do końca.  Pierwszy rozdział dodam w niedziele.;))
Miłego czytania. ;)))

piątek, 6 kwietnia 2012

 Teraz tekst piosenki po polsku^^                                           
The Jokerr - My omniverse

1) Miejsce Twojej ręki na kamieniu
    Wziąć swój ostatni oddech i oglądać blask
    Czuć cudowną otaczającą mgłę
    Spadać jako galaktyka, jak płatki śniegu.

ref.: Za niesfornym cieniem my odkrywamy komfort
       To jest mój omnivers, to jest mój omnivers
       Wśród odlotowych jaskiń w końcu zaryzykujemy
       To jest mój omnivers, witaj w moim omniversum.

2) Dni chodzą zgodnie z sekundami i zawieszają miliony
    Obłok jak spiralny kształt wśród rolki
    Złote ręce do góry, niedaleko czarnej dziury
    Zatem leć przez nią
    Nadzieja i miłość jak ogień się pali.

ref.: Za niesfornym cieniem my odkrywamy komfort
       To jest mój omnivers, to jest mój omnivers
       Wśród odlotowych jaskiń w końcu zaryzykujemy
       To jest mój omnivers, witaj w moim omniversum.
       Ostatnie dziesięć tysięcy lat
       To jest mój omnivers, to jest mój omnivers
       Jak.? Wiesz dobrze, nigdy jednak w tej chwili
       Ciągle show. Śpiewajmy.
       To jest mój omnivers, witaj w moim omniversum.






  A oto link do tej piosenki.:
http://www.youtube.com/watch?v=zIif_WhAxNg


Załączam jeszcze tekst angielski.;)

Verse 1:
Place your hand upon this stone
Take your final breath and watch it glow
Feel the magic fog surround
As galaxies fall like flakes of snow

Chorus 1:
In the wayward shadows we find comfort
This is my omniverse, this is my omniverse
With the cosmic caverns finally ventured
This is my omniverse, visit my omniverse

Verse 2:
Days go by like seconds and stay gone
Clouds of spiraled forms roll along
Golden hands on floating clocks spin, near black holes, then fly across them
Hope and love, like fire, burn on

Chorus 2:
In the wayward shadows we find comfort
This is my omniverse, this is my omniverse
With the cosmic caverns finally ventured
This is my omniverse, visit my omniverse
For the last ten thousand years we’ve waited
This is my omniverse, this is my omniverse
How? We’ll never know, though, now forever show. We sing…
This is my omniverse, visit my omniverse


Czy już mówiłam, że go kocham.;))
"WELCOME TO THE GREAT ASYLIUM
WELCOME TO THE GREATEST SHOW
WELCOME TO THE COLDES, DARKEST HOLE...

WATCH THE DANCING JOKERR CRY
WATCH THE TEAR DROPS ON HIS EYES
DRY FOR ETERNITY AND SO...
WELCOME TO THE SHOW.!"


"WITAMY W ŚWIETNYM AZYLU
ZAPRASZAMY DO ŚWIETNEGO SHOW
WITAMY W NAJZIMNIEJSZEJ, NAJCZARNIEJSZEJ DZIURZE

PATRZ JAK TAŃCZĄCY JOKERR PŁACZE
PATRZ JAK Z JEGO OCZU SPADAJĄ ŁZY
WYSUSZONE NA CAŁĄ WIECZNOŚĆ, A WIĘC
WITAMY W SHOW.!"



Tak mniej więcej przetłumaczyłam tekst, w sumie fragment piosenki "The Jokerr - Welcome to the Show". Mój angielski jest nie na najwyższym poziomie, ale się staram. ;)) Jeżeli dacie mi szanse to spróbuje przetłumaczyć "THE JOKERR LEGACY"  Jest to taka... historia, którą napisał i ona mi się spodobała.;) Koleżanki czytały i im się podobało, a i mam nadzieję, że wam też się spodoba. Więc Zapraszam Do Show.!
Miłego czytania. ;))

Aithen Wellings - The Jokerr


The Jokerr - raper, wokalista, multiinstrumentalista, błazen... Jeden z niewielu na tej scenie, których możemy nazwać prawdziwymi artystami, mistrzami w swoim fachu. Jokerr wypracował sobie tę umiejętności przez lata pracy, dzięki czemu potrafi grać na pięciu instrumentach (o ile dobrze wiem), daje także lekcje śpiewu, do tego jak można zauważyć biegle opracował sztukę obróbki dźwięku i obrazu. Jego produkcje jak na działalność całkowicie niezależną są jakościowo na najwyższym poziomie. Styl jaki sobie wypracował jest niesamowitą mieszanką rapu (zarówno tego na najwyższych obrotach, jak i w wolniejszych tempach dozwolonym też zwykłym śmiertelnikom) i śpiewu (czystego, czy też z taką zachrypłą rockową manierą).
No i to co wyróżnia go najbardziej z pośród wszystkich innych wykonawców w tym nurcie. Oryginalna konwencja, postać błazna który opowiada swoje historie, czy robi to co powinien robić każdy błazen... zabawia publiczność, w każdym kawałku dając popis swoich umiejętności, robiąc niesamowite show oplecione mistycznym klimatem. Osobiście słuchając pierwszej płyty miałam wrażenie, że faktycznie przeniosłam się w czasie gdzieś do średniowiecza aby obejrzeć spektakl przygotowany przez Jokerr'a i Lady Mirabelle.