Królu mój, Panie mój : Głębia Lochów.
Część Druga.
Po raz pierwszy od mojego przedwczesnego porodu, gdzieś głęboko czułem obawę zła pełzającą w mojej duszy. Myślałem długo o jego przyjściu. Strach, że to umieszczone we mnie, strach przed utratą czegoś co jest moim dziedzictwem honorowym. Po raz pierwszy w moim życiu straciłem prawo wyboru. Straciłem moją wolność, a moja wolna wola leżała gdzieś zgwałcona i przykuta.
Głęboko we mnie gotuje się gniew. Mam własne uzasadnienie króla - cel bez pociechy. Wołałem do ciemności. Moja dusza bolała : Dlaczego.? Dlaczego.? Co ja kiedykolwiek zrobiłem, służyłem i kochałem, panie.? Moja jedyna odpowiedź przyszła jako tajemnicze echo gdzieś daleko.
Widziałem skazanie, obrazy z bankietu i okrutny królewski atak. Opuchnięte oczy widziały teraz bardziej wyraźne kształty, przedmioty, komórkę. A potem dźwięki, ale nie jako dalekie krzyki stonowane spoza ciemności, która dała mi towarzystwo w przeszłości horroru. Zostały zarysowania i kraty... ale skąd... zostały one, nadchodzą po mnie... przesłuchać... może torturować.? Nie, nie słyszałem dźwięku skóry na kamieniu, ani ludzkich śladów. Wiedziałem... pochodzi ona z paznokci małych stworzeń - od robactwa. Tysiące małych, szczurzych pazurów znaczyło podłogę... moje nogi... gryzły resztki mojego ubrania ze skóry.! Widziałem je niewyraźnie, ale widziałem i czułem.! Och, tak słyszałem je wyraźnie.!
Krzyczałem rozpaczliwie i wymachiwałem nogami i jednym wolnym ramieniem.
Siedziałem prawie bezradny... zimno.
Kamień. W niezliczonej liczbie szczury biegały ku nicości w odległej ścianie. Moje oczy po ciężkim wysiłku, widziałem zarys... coś w rodzaju groty, mały otwór, po prostu wystarczająco duże dla mężczyzny średniego wzrostu do przejścia bez przeszkód. Brudne istoty poruszały się w ciemności. Groty pokazane w obliczu kamienia naturalnego. Mój wzrok nie mógł przebić się poza ściany.
Myślałem... próbowałem sobie wyobrazić. Był to straszny koszmar, który wyciągał podświadomie moje lęki.? Byłem bez życia.? No, nawet w półmroku snów trzymałem się życia. Gdzie było to piekielne miejsce.? Mogłem być w zamku... loch króla, może, głęboko w czeluściach jego dworu.? I ten okropny strach z obawy, że prawo mojego wyboru rosło. Och, moja dusza.! Płakałem, biłem pięściami kamienne ściany, na których "odpoczywałem".
Nigdy mnie tam nie było wcześniej, w głębi luku zamkowym, ale wiedziałem, że starożytni wznieśli główną ścianę tej potężnej twierdzy przylegającej do podłoża głównej ściany tego potężnego muru przylegającym do podstawy gigantycznej przepaści znany jako Cliff Norbert . Myślałem, że to mało prawdopodobne, mogłem zostać przeniesiony do innego lokalu kamiennego podczas mojej nieświadomości. I stwierdzić następnie, że dedukcyjnie grota musi być naturalną grotą głęboko pod zamkiem Moriah, ale jak głęboko i gdzie to doprowadziło, ośmieliłem się nie zgadywać.
Wkrótce, odpychający zapach przedostał się od czerni do groty, zaczęła mdlić głowę i żołądek. To był najbardziej odrażający zapach, jaki kiedykolwiek czułem. I odpychałem go w kółko, ale nic nie pomogło. Mogłem zobaczyć i usłyszeć nienawiść szczurów, powracające z ich paskudnych czarnych oczu i ich upiornych zarysowaniach. I krzyczałem! I machałem! Szukałem kawałków kamieni z lochu na podłodze do rzucania w potworne stworzenia, ale to był ich legowiska. Traktują mnie teraz jak intruza na ich terytorium, moje najlepsze wysiłki mające na celu pozbyć się ich,zabrakło, bo wrócił do woli i tak odważny, gdy postawiłem je na bezpośrednie zagrożenia. Nie mogłem sobie wyobrazić, jakie źródło żywności może utrzymać ich populację w głębi ciemnej jaskini. . . To była prawda, a nie pożądane w jakikolwiek sposób do poznania ich.
Przez wiele godzin, wydawało się, walczyłem szczury i smród z groty i niepewność mojej śmierci i obrzęk mrok rosnące wewnątrz mnie. Kiedyś rozejm, więc wydawało się, że został sporządzony z moich pełnych robactwa przyjaciół, ciemne istoty daleko, sporadycznie spoglądające z pyska i oczu szklanych od czerni w słabo oświetlonym pokoju lochu. Znowu ogarnęła mnie samotność.
Czas niepewności wydłużony, smrodem, szczurami, ciemnością, a moje bolesne postawy wszystkich zwalczania moich zmysłów, stało się jasne, że kolejnego przeciwnika będę musiał angażować, a to jedno byłoby najgorsze. Gdy krzyki zatrzymanych i szczurów opadły, kiedy moje bóle gotowana na tolerancji i fale smrodu uspokoił na krótki okres czasu, zdradziecka cisza wkroczyła. Jak toksyczny Mizmat, że szybko wypełnił każdy zakątek w lochu, to unosił się wśród moich oczu, pomieszanie i zimna i wzmacniał strach. Jest żonaty z ciemnością, ich straszne małżeństwo, walka o moim umyśle zaczęła się od zapalczywości: Byłem bez wyboru, byłem bez wolności, a straciłem w jednej chwili wszystko, co kochałem. Byłem absolutnie sam.